poniedziałek, 18 maja 2026

"Św. Hildegarda z Bingen. Po prostu pość". Wydawnictwo Esprit.


Recenzja książki „Św. Hildegarda z Bingen. Po prostu pość.”
Autor: Brigitte Pregenzer
Wydawnictwo: Esprit

Św. Hildegarda z Bingen już od dawna zajmuje ważne miejsce w moim życiu, dlatego z radością przeczytałam książkę Wydawnictwa Esprit.
Jest to obszerna pozycja, która bardzo szczegółowo opisuje wszystkie reguły postu benedyktyńskiej mniszki.

Jeśli ktoś chciałby wejść głębiej w ten temat, a jeszcze nie wie, jak zacząć, to książka autorstwa Brigitte Pregenzer będzie doskonałym przewodnikiem.
Doktor Kościoła katolickiego była nie tylko świętą, lecz także kobietą, która w swoich czasach łamała wszystkie stereotypy dotyczące roli „niewiasty” w społeczeństwie. Prowadziła klasztor, leczyła różne choroby, doradzała możnym i wpływowym ludziom.
Warto zwrócić uwagę na jej metody, ponieważ jej wiedza miała charakter nadprzyrodzony.
Św. Hildegarda doznawała wizji, które zapisywała na polecenie samego Jezusa.
W związku z tym mam zaufanie do jej reguł odżywiania.

Jej podejście do człowieka było zawsze holistyczne, ponieważ święta dbała zarówno o ciało, jak i duszę ludzką.
Uważam, że nigdy dotąd nie czytałam tak interesującej pozycji na temat postu św. Hildegardy.
Osoba, która chce go przeprowadzić po przeczytaniu tej książki z pewnością sobie poradzi.
Nie bez przyczyny ta lektura Wydawnictwa Esprit jest nazywana bestsellerem.

Książka odpowie Ci na następujące pytania:
• jak przeprowadzić post?
• jakie produkty powinny znaleźć się na naszej liście zakupów przed rozpoczęciem kuracji?
• [bardzo ważne]: jak w ogóle wytrwać, gdy dopadnie nas kryzys?
• jakie korzyści przynosi dieta św. Hildegardy — zarówno dla naszego ciała, jak i ducha?
• jaki ruch włączyć w tym czasie?

Autorka zamieściła świadectwa osób, które doświadczyły błogosławieństwa hildegardowego postu, oraz cytaty świętej.

Jedyną moją uwagą jest wzmianka z poleceniem jogi, która w moim odczuciu jest zagrożeniem duchowym. W końcu w tym poście chodzi nie tylko o ciało, ale i o duszę człowieka.
Nie mam innych uwag i mogę szczerze polecić książkę „Św. Hildegarda z Bingen. Po prostu pość" wszystkim, którzy chcą zadbać o swoje zdrowie.

Wprowadziłam do mojej codziennej diety orkisz, hildegardowe zioła i mąkę kasztanową. Z przyjemnością spożywam orkiszowiankę. Może w przyszłości i ja spróbuję tej kuracji oczyszczającej organizm? Nie wykluczam tego.
Zaznaczę w tym miejscu, że warto przeprowadzić post pod okiem specjalisty i skonsultować z nim, czy nie ma dla nas żadnych przeciwwskazań.

Na koniec recenzji zamieszczam cytat św. Hildegardy na temat orkiszu:

„Orkisz to najlepsze zboże. Jest on ciepły, tłusty, bogaty w składniki odżywcze i smaczniejszy niż inne gatunki zbóż. Spożywającemu go człowiekowi zapewnia odpowiednie ciało i dobrą krew oraz wesołe usposobienie i radość w sercu. Niezależnie od dodatku, z jakim się go je, czy to z chlebem, czy z innymi potrawami, jest on dobry i smakowity”.

[książka to zakup własny]

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

"Maryja najpiękniejsza z kobiet." Recenzja wyjątkowego przewodnika po duchowości maryjnej.


Recenzja książki:

Tytuł: „Maryja najpiękniejsza z kobiet."

Autor: ks. Józef Gaweł SCJ

Jestem poświęcona Matce Bożej według nabożeństwa św. Ludwika Marii Grignion de Montfort od 8 lat. Jednym słowem – jestem, a raczej staram się być Tota Tua (cała Twoja).

Obecne czasy to zdecydowanie czasy Maryi. Wiele osób oddaje się Jej w niewolę miłości. Nie wystarczy jednak jeden akt, by pójść tą drogą – trzeba nieustannie się formować!

Z pomocą przychodzą różne książki dedykowane tym, którzy chcą bardziej zbliżyć się do Niepokalanej. Dziś chcę polecić małe (wielkie) dzieło ks. Józefa Gawła „Maryja najpiękniejsza z kobiet”.

Można ją kupić na stronie urzekająca.pl. Na pewno sama Urzekająca jest znana wielu kobietom. Ja mam przyjemność być ambasadorką tego klubu i w jego ramach pokazać Wam tę książkę.

Dlaczego warto po nią sięgnąć? Muszę przyznać, że dawno nie miałam w ręku tak wspaniałego przewodnika po duchowości maryjnej. Jest to pozycja, którą czyta się jednym tchem – ja tak miałam!

Na wiele spraw związanych z Matką Bożą mogę teraz spojrzeć bardziej jasno, ponieważ ks. Józef Gaweł czerpał inspiracje z Pisma Świętego – i to widać wyraźnie.

Dla mnie, jako niewolnika Maryi, ta wiedza jest bardzo pomocna na tej drodze. Jak już wspominałam, trzeba do końca życia się formować. Totus Tuus to całkowite oddanie, a to wymaga odwagi!

„Maryja najpiękniejsza z kobiet” przybliża postać Niepokalanej i uczy, jak być Jej dzieckiem. Musimy kroczyć do naszej niebieskiej Mamy z ufnością i bez lęku.

Maryja jest tą, która została wybrana przez Boga na Matkę Syna Bożego, a pod krzyżem, na Golgocie, stała się Matką wszystkich ludzi. Zrodziła nas w bólu na Kalwarii i teraz trwa razem z cierpiącym Kościołem.

Obecne, trudne czasy chciejmy przeżyć, trzymając Matkę Bożą za rękę – wtedy będzie nam łatwiej. Chciałabym przy okazji tej recenzji zachęcić wszystkich, aby poświęcili się Maryi i się tego nie obawiali.

W wielu parafiach trwają przygotowania do takiego aktu całkowitego oddania. Również kapłani na Facebooku podejmują się tego. Jeśli czujesz w sercu takie pragnienie – nie wahaj się.

To są zdecydowanie czasy Maryi. Ona przygotowuje swoją armię – dzieci Jej oddane, które będą walczyć o dobro pod Jej sztandarem. Może na początek przeczytaj książkę „Maryja najpiękniejsza z kobiet” – to z pewnością ułatwi decyzję. Z serca polecam każdemu, kto kocha Niepokalaną! 

[współpraca barterowa]

niedziela, 12 kwietnia 2026

"Moje nawrócenie z aborcji na medycynę chroniącą życie". Wydawnictwo Biały Kruk.


Recenzja książki:
Tytuł: „Moje nawrócenie z aborcji na medycynę chroniącą życie”
Autor: John Bruchalski we współpracy z Elise Daniel
Wydawnictwo: Biały Kruk

Przeczytałam w swoim życiu wiele książek, ale żadna z nich nie wzruszyła mnie tak jak ta.
Nie są to tylko puste słowa – ta pozycja nie tylko wyciska łzy, lecz – jestem tego pewna – potrafi poruszyć sumienia!
Autor książki to ginekolog-położnik mieszkający w Stanach Zjednoczonych, który ma polskie korzenie.
Jego rodzice od najmłodszych lat wpajali mu zasady wiary katolickiej oraz moralności, a także wartość życia – od jego poczęcia aż do śmierci.

Dr Bruchalski już jako dziecko chciał zostać lekarzem i ratować ludzkie życie.
Na studiach spotkał się jednak z nauczaniem sprzecznym z wyznawaną przez niego wiarą. Z czasem zaczął zapominać o Bogu. Chciał być lekarzem, który będzie dobrze rozumiał pacjentki oraz będzie doceniany w środowisku medycznym.
Jako lekarz rezydent zaczął wykonywać pierwsze aborcje. Chociaż czuł się z tym źle, tłumaczył to dobrem pacjentek i skutecznie zagłuszał swoje sumienie.
Mimo wszystko nie był jednym z tych lekarzy, którzy czerpią satysfakcję z przerywania ciąży – a takich nie brakuje. Zawsze próbował znaleźć inne rozwiązanie, jednak jego dążenie do tego, by być jak najlepszym specjalistą, brało górę.

Podczas pielgrzymki do Guadalupe po raz pierwszy usłyszał w swoim wnętrzu wezwanie do zmiany życia, ale skutecznie je zagłuszał.
Dalej przeprowadzał aborcje, oferował kobietom skuteczną antykoncepcję, uzupełniał wiedzę o in vitro. Można powiedzieć, że chciał być lekarzem oferującym kobietom „cały pakiet” możliwości, ale – jak tłumaczył sam przed sobą – „dla ich dobra”.
Co stało się więc, że ceniony ginekolog-położnik, który dążył do – można powiedzieć – perfekcji w swoim zawodzie i nie wahał się decydować o życiu lub śmierci, nagle stał się obrońcą dzieci nienarodzonych?


Czasami jest tak, że tylko bardzo silna interwencja Boga może poruszyć sumienie człowieka aż do głębi.
Dr John Bruchalski pojechał razem ze swoją mamą do Medjugorie. Tam zobaczył Pana Jezusa i Maryję, którzy pokazali mu jego złe postępowanie.
Tam księga jego życia w pewien sposób się zamknęła i otworzyła się nowa, zupełnie nieznana dotąd droga, która wymagała od niego dużo odwagi.
Rzeczywiście, bycie osobą pro-life wymaga od człowieka dużo hartu ducha i męstwa.
Kiedy ja osobiście po raz pierwszy publicznie opowiedziałam się za życiem, ktoś wylał na mnie kubeł pomyj, a ja pokryłam się zimnym potem.

Dr John Bruchalski zaszokował środowisko lekarskie. Napisał tę piękną książkę, która może być określona jako jego życiowe świadectwo.
Obecnie sytuacja aborcyjna w Polsce i na świecie jest dramatyczna.
W imię fałszywego współczucia i pod przykrywką demokracji zabija się miliony dzieci poczętych.
Wiele osób, które nakłaniają kobiety do przerwania ciąży, czerpie satysfakcję ze śmierci niewinnych i bezbronnych istot.
Za tym wszystkim stoją wielkie pieniądze.
Nikt nie ostrzega tych kobiet przed skutkami aborcji.


Chciałabym, żeby książka „Moje nawrócenie z aborcji na medycynę chroniącą życie” Wydawnictwa Biały Kruk znalazła się w rękach osób, które popierają zabijanie dzieci poczętych. Być może tak odważne świadectwo dr. Johna Bruchalskiego poruszy ich sumienia.
Ten człowiek stał się gorliwym obrońcą życia i wierzę, że nigdy nie przestanie świadczyć o jego wartości.
Potrzeba nam więcej tak odważnych osób.
Miałam już radość recenzowania kilku książek Wydawnictwa Biały Kruk, jednak ta dotknęła sprawy, która od zawsze leży mi na sercu.
Jestem przeciwniczką aborcji od szkoły podstawowej, dlatego cieszę się, że mogę polecić tę książkę innym ludziom.
Niech wzrusza, porusza sumienia i wstrząsa do głębi, a lekarzy uczy, że mają dwoje pacjentów – nie jedno: matkę i dziecko.

Nie chcę też osądzać ludzi, którzy popierają aborcję i ją wykonują, często bez zmrużenia oka i żadnych wyrzutów sumienia.
Książka „Moje nawrócenie z aborcji na medycynę chroniącą życie” dała mi nadzieję, że ci ludzie się zmienią i kiedyś być może staną się obrońcami dzieci nienarodzonych, jak dr John Bruchalski. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
Polecam wszystkim lekturę tej książki – nie tylko obrońcom życia, ale również tym, którzy się wahają lub z jakiegoś powodu usprawiedliwiają aborcję.

Dziękuję Wydawnictwu Biały Kruk za egzemplarz do recenzji.
[współpraca barterowa]

niedziela, 8 marca 2026

"Pani z wyspy". Poruszająca powieść dla każdego z nas. Recenzja.



Recenzja książki „Pani z wyspy” autorstwa pani Katarzyny Marii Dźwigały.
Wydawnictwo Dobro i Piękno. 

Tajemnica, walka, samotność i nadzieja… moim zdaniem te słowa idealnie opisują tę powieść.
Od samego początku wiedziałam, że będzie wciągać — i tak rzeczywiście było.
Historia Anny i jej rozterki to w rzeczywistości życie moje i każdego z nas.
Człowiek jest tak stworzony, że codziennie targają nim wątpliwości co do tego, jak postąpić, a mieszkające w nas namiętności nie ułatwiają wyboru. Jak pozostać wiernym swoim wartościom, kiedy budzi się we mnie uczucie, z którym powinno się walczyć, jeśli tej wiary chcę dochować?

Każdy z nas czasami czuje się samotny i nieszczęśliwy, szuka bliskości drugiego człowieka. Tak miała główna bohaterka powieści „Pani z wyspy”. Anna postanowiła dać szansę miłości, która kłóciła się z jej światopoglądem i wiarą. Tak bardzo chciała być szczęśliwa — jak każdy z nas.
Historia jej związku z Sewerynem nie ma jednak dobrego zakończenia. Anna mimo tego nie załamała się i znalazła dobre strony tej sytuacji. Jej życie dalej potoczyło się „innym torem”.

Kolejną osobą, która szukała odmiany w życiu, był Grzegorz — człowiek targany wątpliwościami i… a jakże, namiętnościami. Nie było mu łatwo. Odrzucał wiarę w Boga, ale ludzie, którzy pojawiali się na jego drodze, siali w nim wątpliwości: czy może faktycznie Bóg jednak istnieje? Bez zdrady się nie obyło, jednak życie pokazało mu, że nie zawsze jest tak, jak byśmy chcieli… i postanowił być wierny rodzinie, a nawet gdzieś w jego wnętrzu zaczęło się rodzić poszukiwanie prawdy o Bogu.

Jest to zatem powieść o każdym z nas. Ja bardzo odnajduję się w samotności Anny i jej walce o lepsze życie.
„Pani z wyspy” nie tylko dotknęła mnie w sercu, ale również zasiała we mnie pragnienie, żeby częściej sięgać po powieści. W książkę wplecione są nie tylko ludzkie losy, ale również fragmenty poezji i dla mnie to było w pewnym sensie przełomowe — zaczęłam sięgać po poezję, ale nie tylko… po kilkunastu latach przerwy wróciłam do pisania wierszy.

Cieszę się, że miałam możliwość przeczytać tę powieść. Jest to książka z wartościami, a nie każda taka jest, o czym przekonałam się nie raz. Zachęcam wszystkich do lektury „Pani z wyspy”
To historia o ludzkich wyborach, słabościach i nadziei, która potrafi pojawić się nawet w najtrudniejszych momentach życia. Dlatego właśnie ta powieść zostaje w sercu jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.

[współpraca barterowa] 

wtorek, 13 stycznia 2026

"Śladami świętej Rity" Wydawnictwo Jedność.

Recenzja książki „Śladami świętej Rity” autorstwa ks. Zbigniewa Sobolewskiego, Wydawnictwo Jedność. 

Jestem od lat czcicielką św. Rity i prowadzę bloga poświęconego właśnie Jej osobie, dlatego lektura tej wyjątkowej książki była dla mnie prawdziwą radością. Wiedza o św. Ricie, którą zdobyłam podczas czytania, z pewnością pomoże mi w dalszym prowadzeniu bloga.
Jest to pozycja obowiązkowa dla każdego czciciela św. Rity.

W książce znalazłam nie tylko rzetelną wiedzę na temat Jej życia, lecz także przepiękne fotografie, które w niezwykły sposób przybliżają ten temat. To bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ wiele osób jest wzrokowcami i potrzebuje zobaczyć to, o czym czyta.

Publikacja ukazuje w zupełnie innym świetle życie małżeńskie św. Rity. Wiele informacji, które można znaleźć w internecie, mija się z prawdą. Tym bardziej ważne jest, aby biografie świętych były rzetelne i oparte na faktach.
Zawsze byłam przekonana, że św. Rita była nieszczęśliwa w rodzinie, którą założyła — a było zupełnie inaczej. Każde małżeństwo niesie ze sobą trudy, jednak Rita potrafiła zdobyć się na heroizm i przemienić porywczy charakter męża. Tak — byli szczęśliwi.
Święta uczy, że miłość nie oznacza sielanki, lecz ofiarę i poświęcenie.

Uważam, że książka „Śladami świętej Rity” jest szczególnie cenna dla małżeństw przeżywających trudności oraz dla rodzin zmagających się z różnego rodzaju problemami. To lektura, która daje nadzieję i pokazuje, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach możliwa jest przemiana serca. Polecam ją również wszystkim tym, którzy proszą św. Ritę o wstawiennictwo i szukają umocnienia w wierze oraz codziennym życiu.

Ks. Zbigniew Sobolewski wspaniale opisał także zdolność do przebaczenia oraz łaskawe serce św. Rity. Z tej książki wyciągnęłam dla siebie ważny wniosek — muszę i chcę darować winy tym, którzy w jakikolwiek sposób wyrządzili mi krzywdę.
„Czy święci są po to, aby nas zawstydzać?” — mówił kiedyś papież Jan Paweł II.
Odpowiedź jest jedna — tak. I właśnie św. Rita mnie zawstydziła.


Wiele cennych informacji biograficznych zawartych w książce „Śladami świętej Rity” przeplata się z pięknymi fotografiami. Myślę, że śmiało można nazwać ją albumem. Każdy czytelnik sięgnie po nią z zainteresowaniem, a czcicieli św. Rity nie brakuje także w Polsce.
Cieszę się, że miałam możliwość przeczytać książkę „Śladami świętej Rity” i opublikować recenzję na moim blogu. Czasami czytanie zamienia się w pewnego rodzaju „przygodę” — tak było w moim przypadku.
Moja przyjaźń ze św. Ritą nabiera teraz nowego znaczenia i sensu, ponieważ mogłam dokładnie poznać heroizm Jej życia jako żony, matki, wdowy, zakonnicy i stygmatyczki.

Polecam książkę każdemu, kto czci św. Ritę lub dopiero zamierza Ją bliżej poznać.
Zapraszam na profil @wydawnictwojednosc na Instagramie oraz na stronę www.jednosc.com.pl.
[współpraca barterowa] 

piątek, 5 grudnia 2025

"Pańszczyzna życia" Joanna Bielecka.



Recenzja książki autorstwa Pani Joanny Bieleckiej – „Pańszczyzna życia”, Wydawnictwo Poligraf.

Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron, a to, co w niej dostrzegłam, to: po pierwsze pochwała ciężkiej i mozolnej pracy, po drugie wartość czystego sumienia, a po trzecie to, że każdy człowiek już od momentu poczęcia ma prawo być kochany.

Główną bohaterką tej powieści jest Teresa – kobieta, której życie nigdy nie było usłane różami. To właśnie przeciwności losu ukształtowały jej silny charakter, ale i prawe sumienie. Kobieta była bardzo rozmodlona i nieskora do plotek. Z tego powodu doświadczyła ludzkiej pogardy i obojętności.

Jednak jej historia pokazuje, że warto zawsze trzymać się swoich zasad i być wiernym swoim wartościom. Myślę, że niejedna osoba może identyfikować się z główną postacią tej powieści. Często jest tak, że to właśnie osoby uczciwe i ciche mają w życiu najbardziej pod górkę.

W tych czasach ludzie mieszkający na wsi są postrzegani jako osoby gorsze. Nie szanuje się rolników, którym zawdzięczamy chleb na stole. Osoby ubogie i starsze mierzą się z obojętnością.

Bohaterka „Pańszczyzny życia” nigdy nie traciła nadziei. Jej siłą była wiara w Boga i zasady, które wyniosła z domu rodzinnego. Marzyła o tym, że kiedyś będzie miała kogoś, kto ją pokocha bezinteresownie. W jej snach pojawiała się mała dziewczynka w warkoczykach. Tylko to pragnienie wydawało się być nierealne do osiągnięcia, a problemy narastały.

Teresa doświadczyła w końcu cudu – w wieku 43 lat zaszła w ciążę. Nawet w tym stanie pilnie wykonywała swoje obowiązki kobiety wsi. Bardzo bała się, że dziecko urodzi się chore. Była nawet namawiana przez lekarza do aborcji.

Autorka powieści w tym wątku ukazała wartość życia od momentu jego poczęcia. Teresa postanowiła, że nawet jeśli jej dziecko będzie niepełnosprawne, ona je urodzi. Jej konsekwentne podejście do wyznawanych zasad przyniosło jej wielkie szczęście – urodziła zdrową córeczkę.

Myślę, że czytelnik może wynieść z lektury tej książki bardzo wiele. Teresa to osoba, która uczy, jak żyć tak, aby nie ulec podszeptom tego świata i ostatecznie zwyciężyć.

Pańszczyzna życia” została napisana bardzo bogatym literacko językiem, dzięki czemu można niemal zobaczyć dzieje Teresy i mieszkańców wsi. Chciałabym polecić wszystkim lekturę tej powieści.

Miałam okazję poznać jej autorkę – panią Joannę Bielecką. Jest to osoba bardzo skromna, ale jej książki są warte zauważenia przez miłośników powieści.

Dziękuję za egzemplarz do recenzji. Czekam na kolejną powieść Pani Joanny. Oby pojawiło się więcej tak wartościowej literatury – jest teraz tego wielka potrzeba, ponieważ człowiek XXI wieku ma zbyt duży dostęp do szkodliwych i niemoralnych treści.

[współpraca barterowa] 

piątek, 21 listopada 2025

"Teresa postanawia żyć" Wydawnictwo eSPe.



Recenzja książki autorstwa Pani Małgorzaty LisTeresa postanawia żyć”, Wydawnictwo eSPe.

W swoim życiu nie przeczytałam dużo powieści, a recenzowaniem książek zajmuję się od maja tego roku.

„Teresa postanawia żyć” była odkryciem tego, jak piękna może być tego typu literatura. Powiem więcej — jestem zaskoczona tym, jak wciągnęła mnie od pierwszych stron.

„Teresa postanawia żyć” to coś więcej niż powieść świąteczna, ponieważ oprócz wyczuwalnego klimatu Bożego Narodzenia da się zauważyć, jak wiele istotnych dla czytelnika spraw porusza autorka książki.

Książka opowiada historię Teresy — starszej kobiety, która od lat żyje w poczuciu rozczarowania i goryczy, a narzekanie stało się dla niej codziennością. Jej uporządkowany, choć pełen pretensji świat zaczyna się zmieniać, kiedy na jej drodze pojawiają się osoby i wydarzenia, które delikatnie, krok po kroku, skłaniają ją do spojrzenia na życie z innej perspektywy. Równolegle poznajemy losy jej sąsiadów i bliskich, którzy zmagają się z własnymi problemami — brakiem czasu dla rodziny, samotnością czy niespełnionym pragnieniem macierzyństwa. Te przeplatające się historie pokazują, że każdy człowiek nosi w sobie jakieś zranienia, ale też że nigdy nie jest za późno, aby zacząć wszystko od nowa.

Myślę, że nie jest to tylko sprawa wiecznie narzekającej na wszystko Teresy oraz jej późniejszej przemiany. Książka dotyka problemów społecznych — ja podczas jej lektury zobaczyłam zapracowanego Cezarego, który nie miał czasu dla rodziny. Dalej Anetę, która była złośliwie nazywana starą panną, a w rzeczywistości nie układało jej się życie. Potem Wiolę, która bardzo chciała mieć drugie dziecko, a to zwyczajnie nie wychodziło.

A kto z nas nie ma kłopotów w relacjach z sąsiadami i kłótni z rodzeństwem? Czy trudne dzieciństwo to rzadki przypadek? O tym wszystkim czytałam w powieści „Teresa postanawia żyć” i z niektórymi wątkami tej powieści identyfikuję się osobiście. Sama niedawno zaczęłam wszystko od nowa jak główna bohaterka i nie jest to nigdy proste.

Mimo poruszanych w tej powieści ludzkich trudów — książka niesie nadzieję na lepsze jutro i na to, że wszystkie kłopoty można rozwiązać.

„Teresa postanawia żyć” pachnie Bożym Narodzeniem i cieszę się, że mogłam poznać książkę z serii opowieści z wiary. Jesteśmy blisko rozpoczęcia czasu adwentu i przygotowań do świąt.

Warto wziąć do siebie przesłanie z powieści pani Małgorzaty Lis i skupić się na głównym aspekcie nadchodzącego czasu — będziemy obchodzić pamiątkę narodzenia Boga, który jest miłością. Zostawmy więc gonitwę za pieniędzmi i tym, co światowe, bo najważniejsza powinna być dla nas właśnie miłość. To jest odkrycie Teresy, która pojęła to dopiero, będąc już posuniętą daleko w latach, ale wiem, że na nawrócenie i wzajemne przebaczenie nigdy nie jest za późno.

W czasie przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia trzeba rzeczywiście zatroszczyć się o wiele rzeczy, ale warto skupić się na relacjach w rodzinie i na tym, co dla chrześcijan jest w te dni najistotniejsze. Nie są to bynajmniej choinka, potrawy, ozdoby świąteczne i prezenty. Jeśli gdzieś zatracimy rodzącą się MIŁOŚĆ, to po co nam te święta?

Z pewnością sięgnę po inne powieści pani Małgorzaty Lis. Mam nadzieję, że moja recenzja nakłoni innych do przeczytania tej książki.

Zawsze chętnie pokazuję wartościową literaturę, aby dobro, które z niej płynie, poszło w świat. 

[współpraca barterowa ] 

"Św. Hildegarda z Bingen. Po prostu pość". Wydawnictwo Esprit.

Recenzja książki „Św. Hildegarda z Bingen. Po prostu pość.” Autor: ...